Przepis na „smaczne” piosenki, czyli „Teraz” od kuchni.

Kiedy robisz to co kochasz, to nie liczy się czas. Mówi się, że to pasja.
Ale pasjonat, to szczęściarz, czy raczej jakiś wariat?
Jak taka „przypadłość” odbierana jest współcześnie?
Wszechobecna konsumpcja, narzuca nam standard taki:
Dawać jak najmniej, brać jak najwięcej. Jeśli już dawać to za pieniądze, bo inaczej się nie opłaca.

Na szczęście nie wszyscy myślą kategoriami: opłaca się, czy nie opłaca się. A na pewno nie w kontekście „własnego zbawienia” i przypomnienia innym „Jak dobry jest Bóg”.

Po co tyle kabelków?

Podłączenie tak różnych instrumentów jak gitara basowa, perkusja i wokale, bezpośrednio do nagłośnienia kościelnego, sprawia, że nie słychać połowy dźwięków. Stąd konieczność użycia oddzielnego nagłośnienia i wielu „kabelków”.

Od kilku lat, dzięki Tomkowi (sponsorowi) i ks.proboszczowi, mamy konsolę, mikrofony, kable, mały monitor odsłuchowy i statywy. Również kilkadziesiąt sprzedanych amatorskich CD, umożliwiło nam zakup mikrofonu do studyjnych nagrań. To wszystko razem z naszymi kolumnami i wzmacniaczem, sprawia, że jesteśmy dobrze słyszani w kościele.

Jak przyrządzamy „smaczne” piosenki?

Co dwutygodniowa „kuchnia” zespołu Teraz „otwiera się” w sobotę po „niedzielnej” Mszy Świętej, czyli koło 19:00. Wtedy to musimy powynosić wszystkie ciężkie i lżejsze przedmioty do kościoła. Sporo czasu zajmuje nam podłączenie wszystkich kabelków. Następnie Mariusz – nasz akustyk – przy naszym udziale, sprawdza kolejno ustawienie głośności i barwy poszczególnych wokali (mikrofonów), a następnie instrumentów. Dotyczy to oddzielnie małego odsłuchu, który pozwala nam słyszeć nasze głosy i gitarę oraz oddzielnie wzmacniacza i kolumn ustawionych w kierunku wejścia do kościoła. Oddzielnie trzeba ustawić też głośność perkusji i gitary basowej. Uff…

Oddzielne próby

Teraz możemy zacząć próbę śpiewu razem z instrumentami. Ta część sprawia najwięcej przyjemności.
Oczywiście, wcześniej, z reguły w czwartek pod wieczór, spotykamy się na 3 godziny w gronie „muzyków” w garażu Mietka (naszego perkusisty), żeby opracować, wymyślić i przećwiczyć grę na instrumentach. Dzięki temu w kościele pozostaje nam przećwiczenie wokali do opracowanych już instrumentalnie piosenek.
Wtedy możemy swobodnie, bez stresu (Tylko my i Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie) śpiewać od serca i z głębi duszy. Wtedy powstają fajne pomysły na aranżacje wokali. Sprawia to wielką radość.

Ksiądz Henio również poświęca swój czas, żeby nam towarzyszyć z uśmiechem i pełną akceptacją.

Żegnamy się około 21:00. Dzięki temu w kościele pozostaje sprzęt i instrumenty przygotowane na Mszę Świętą o 11:00.

W niedzielę trzeba wstać wcześnie

Część z nas mieszka obecnie daleko od parafii Zmartwychwstania Pańskiego, choć nadal czujemy wspólnotę. W niedzielę, około 10:30, jak tylko wierni opuszczą kościół zjawiamy się i ćwiczymy jeszcze raz najtrudniejsze fragmenty. A 15 minut później możemy (kiedy wybrzmią dzwony), przywitać się razem z dziećmi i rodzicami z Panem Jezusem. Do rozpoczęcia „naszej” Mszy Świętej, kiedy ks.Henio w zielonym kapeluszu, wita się przed kościołem z przychodzącymi, mamy szansę nawiązać kontakt z wiernymi. Przypominamy lub uczymy jednej lub dwóch piosenek. Trzeba sprawić, aby głosy dzieci i dorosłych śmiało wielbiły Pana.

Uwielbiamy

Kiedy w czasie uwielbienia słyszymy głosy wiernych głośniej niż siebie, kiedy możemy całkiem wyciszyć instrumenty, wiemy, że zrobiliśmy coś dobrego. Że warto było „przyrządzić” te smakowite piosenki w naszej kuchni teraz. Bez względu na to co było wcześniej i co będzie później. Teraz jest wspaniale!

PS.
Jeszcze trzeba zwinąć wszystkie kabelki i pochować „ciężki sprzęt”. Ale po Mszy Świętej czujemy się znacznie silniejsi 🙂

3 komentarze

  1. I to jest właśnie pasja. Ja to nazywam pasją czynienia dobra. Każdy ma swój sposób, to jest tak naprawdę do innego czynienia dobra został powołany. Wam ?trafiło się?:-) czynienie dobra przez śpiewanie. I robicie to wspaniale. Cieszę się Marku, że napisałeś o tym całym ?zapleczu? śpiewania, bo słuchacze widzą jedynie efekt końcowy. Żeby jednak tak piękny efekt usłyszeć? trzeba sporego wysiłku organizacyjnego, wielu prób, sprzętu i innych ważnych spraw.
    Dziękuję za Teraz:-)
    Robert

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *